Pierwotna męskość – integracja żeńskiego z męskim
Męskość to Pełnia, a nie wyizolowana jej część. Brak pełni jest szkodliwy. Agresja ukierunkowana na niszczenie, dominacja, wojny i gwałty, a to tylko niektóre przejawy działania testosteronu u człowieka pozbawionego empatii, sympatii, wrażliwości i szerszej perspektywy wglądu. Facet niezintegrowany (pozbawiony żeńskich aspektów osobowości) jest ciężki dla otoczenia, prymitywny i niebezpieczny. Jego umysł stacza się w otchłań narcyzmu a jeżeli lokuje się jeszcze w spektrum autyzmu, to mamy przyczynę, dlaczego coraz więcej kobiet cierpi, dumnie uzasadniając swoje życie w pojedynkę. Uciekamy od miękkości, gardzimy wszystkim co delikatne, emocjonalne, aby nie przeżyć ponownie rany. Ojciec pozostawił, matka uwiodła…
W filmie „Seksmisja” Juliusza Machulskiego oglądamy tragikomiczną wizję świata po nagłym wyginięciu mężczyzn. Salwy śmiechu nasilają się, kiedy bohaterowie próbują nieudolnie odzyskać stary porządek. Cała populacja kobiet zeszła pod ziemię, doskonale się zorganizowała, wytworzyła hierarchię, autorytaryzm. Uwodzicielska i prokreacyjna funkcja libido została farmakologicznie nakierowana na rywalizację i karierę. Promieniowanie po wybuchu wyeliminowało chromosom Y. Konstruktorem bomby był facet… Kobiety podziemia założyły spodnie a historia zatoczyła koło. Ich świat był smutny, płaski i przewidywalny, tylko mniej brutalny. Czy już to gdzieś widziałeś?
Pięknie żyje się tylko w równowadze. Tylko pełnia nasyca egzystencję kolorami, sensem. Czy wizja Machulskiego jest prorocza? To wielka parabola procesu, który dzieje się na naszych oczach, w naszych domach. Powoli, dlatego tak niezauważalnie, że skłonni jesteśmy wzruszać ramionami, nazywając status quo rzeczywistością. Faceci płacą za 1000 lat patriarchalnej dominacji, za przekłuwanie ducha w materię, Natury w zasoby, za ślepą agresję. Brak uważności na polu jednostkowym powoduje tragiczny skutek. Mijamy punkt równowagi i znowu jeden aspekt wysuwa się na prowadzenie, kiedy drugi cierpi. Tutaj właśnie pierwotna męskość traci swoje naturalne oparcie.
Raz siła, raz moc. Teraz na arenie króluje moc Agape. Pseudo kobiecość i chora, osłabiona męskość, której tendencją jest powolna autokastracja. To nie kobiety są odpowiedzialne za stan Twojego ciała i umysłu! Skoro testosteron – hormon mordu i gwałtu, narobił tyle szkód w dziejach ludzkości, to składamy się pokornie na ołtarzu, prosząc o przebaczenie. Jeśli chcemy wyjść na powierzchnię, żyć pełnią, przygodą u boku mądrej i kobiecej istoty, to czeka nas odzyskanie zdrowego testosteronu i odrobienie rozpoczęcie procesu – INTEGRACJI SIŁY I MOCY, czyli cech męskich i cech żeńskich (nie KOBIECYCH, a żeńskich – ułomność języka cechuje żeńskość kobieco, w tym wypadku przesuń sobie ten paradygmat).
Kto nie odrobi tej lekcji, nie załapie się na arkę do nowego świata. Tę pracę musisz wykonać Ty, mężczyzno. Kobiety poradzą sobie same, wszędzie… Przeżyją z pękniętym sercem, nawet pod ziemią i oby nie urodził im się syn, kiedy Ciebie już nie będzie…
Pamiętaj, że jesteś stworzony do wyzwań, ale w przypadku integracji mocy i siły, proces może przekraczać Twoje stare oprogramowanie. Nie masz do tego narzędzi, bo w dziejach ludzkości nie były one nigdy potrzebne (masz uzasadnioną awersję do przekazów nielicznych wschodnich mistrzów wschodnich praktyk niedualnych, którym się udało – krytyczne i usztywnione ego nie podniesie taboretu na którym siedzi. Pierwszy autorytet zawiódł i opuścił, a współczesny, z konwencjonalnego świata, nie ma do tego kompetencji).
I tak dryfujesz osamotniony, półprzytomny między etatem a domem, w którym czujesz się jak intruz, dziwak, słoń w składzie porcelany idei Agape. Echo dawnych polowań, żądzy przygody i podboju usypiasz fitoestrogenem z piwka, czasem poflirtujesz wirtualnie, bo na dzikość nie masz już siły. Najważniejsze to nie obudzić w sobie tygrysa! Pamiętaj, że weekendowa dekompresja w sportach ekstremalnych, czy chemiczny dopalacz, przyspiesza tylko agonię. Co możesz zatem zrobić? Albo pełna i świadoma akceptacja tego jak jest (twórcza adaptacja i zapomnienie o swojej Naturze), albo natychmiastowy kwantowy skok w nowe!
Jeżeli jesteś tylko wrażliwy i potulny jak wytresowało Cię Agape (czyli współczesne mamusie, ciocie, media wciskające kiepską rozrywkę i syf w jedzeniu, aby Cię ogłupić i uśpić męskość), lub sztywny schematem, przekonaniami, nawykami – utknąłeś! Konflikt między tym jak jest a potencjalnością (Twoją doskonałą Naturą), to szpagat, który osłabia. Przy drugiej opcji zalecam przewodnika na drodze rzadko wędrowanej. Proces Integracji przebiega w magicznej krainie postkonwencjonalnej, surowej rzeczywistości. Nie ma tam drogowskazów, a Twoja intuicja (kobiecy aspekt mocy) jest jeszcze głęboko uśpiona. Odpadające iluzje zmieniają życie koszmar bez punktów podparcia. Wykupujesz bilet w jedną stronę bez gwarancji sukcesu i lecisz w Pustkę… Prosto do Wewnętrznego Domu.
Pamiętaj. Otoczenie nigdy nie będzie wspierać Twojej indywiduacji! Twoja wartość jako partnera, pracownika, będzie mierzona umiejętnością utrzymania status quo, lub/i niewolniczego progresu in imię obcej, systemowej idei – ludzki truteń! Twoja zmiana jest niebezpieczna dla ludzi, u których jesteś trybikiem napędzającym jedną z machin (rodzina, relacja, praca).
Może słyszałeś już, może tylko w swojej głowie: leń, narcyz, kryzys wieku średniego, wrażliwiec, nieudacznik?… Integracja zaczyna się w miejscu ciszy, z którego wyłania się słowo i nigdy się nie kończy. Jej synonimem jest pełnia ewoluującej świadomości i otwarcia się na Przestrzeń, która jest doskonałą równowagą mocy i siły, kobiety i mężczyzny. To tutaj pierwotna męskość odnajduje swój prawdziwy kierunek. Jest wszechobecną inteligencją, która czeka aż wskoczysz jej z radością i ufnością na kolana.
Tym razem nikt Cię nie opuści. Skocz i wytrzymaj Bracie! Jesteś potrzebny…
piona


