Skip to main content

strategia przetrwania DDA

 

2002

Poranek. Leżę w pomiętej pościeli, naprzeciwko mnie błękitna, idealnie równa ściana. Tylko w moim pokoju dziadek takie zrobił. Mówił, że to dużo dłubania, że to stare budownictwo i kilka warstw farb. W subtelnych promieniach słońca wpuszczonych przez przyszarzałe firanki, można dostrzec drobne, unoszące się leniwie pyłki. Nie muszę otwierać oczu, by to widzieć. Gdybym mogła wybrać jedną supermoc…

Odwlekam moment wstania uważnie nasłuchując. Serce bije niespokojnie, leżę nieruchomo, choć wiem, że i tak nikt mnie nie widzi, przecież mam zamknięte drzwi. Słyszę charakterystyczny trzask podłogi. Czasem stary parkiet sam trzeszczy, jak by chciał przypomnieć o swoim istnieniu. Cisza staje się tak głucha, że zaczynam stukać paznokciami o ramę łóżka. Słyszę tylko to.

Wstaję pomału i niechętnie. Idąc do łazienki muszę minąć jej pokój. Zatrzymuję się w progu nasłuchując uważnie. Tak uważnie, że usłyszałabym nawet, gdyby mrugnęła. Drzwi do środkowego pokoju są otwarte, obok leżą kapcie, które wieczorem położyłam, ścieląc jej łóżko, aby w nocy nie musiała już nic robić. Żeby było jej miło, jak wróci. Żeby przyszła do przytulnego, ciepłego i bezpiecznego miejsca. Żeby czuła, że wraca tam, gdzie jest kochana.

Zazwyczaj, jak wraca, nie ma już siły na to i zasypia przykryta tylko starym, szorstkim kocem. Jest bardzo zmęczona, mówiła kiedyś, że nie spała od trzech dni.

Zbliża się znana już fala skrajnych uczuć, wywołujących dreszcz na plecach i dławiący ścisk w gardle. Niepokój i ulga. Radość i lęk. Znów jestem sama. Jaka będzie, gdy wróci? Wchodzę do pokoju, chowam jej pościel, kapcie wkładam z powrotem do szafki. A może zostanę przez cały dzień w piżamie? Przecież i tak nikt nie zauważy! Będę oglądać bajki i seriale, później zaproszę dziewczyny. Porzucam jednak ten pomysł, muszę być gotowa na jej powrót, choć telefon ma wyłączony od kilku dni, może nawet od tygodnia. Jestem w dziwnym stanie, jak bym była zamrożona. Uwagę skupiam na telewizorze, ale i na dźwiękach dochodzących z klatki. Za każdym razem, gdy słyszę kroki, podbiegam cichutko, na paluszkach do drzwi i zaglądam nerwowo przez wizjer. Kolejni pijani sąsiedzi, aha, czyli jest weekend. W wakacje tracę rachubę czasu.

Piszę SMS, ale raport nie dochodzi. Zastanawiam się, czy może zepsuł mi się telefon, ale wiadomości do Pauliny dochodzą. A i sama Paulina codziennie do mnie zagląda, jej mama przypadkiem zawsze robi za dużo jedzenia na obiad, więc chętnie się ze mną dzieli, aby się nie zmarnowało…

Zaczyna się ściemniać, wyłączam telewizor, znów jestem tylko ja i cisza. Najcichsza, jaką znam. Snuję się po mieszkaniu szukając książek, których jeszcze nie czytałam. Jestem jak w letargu, łzy kapią mi na stopy, otulając je na krótko swoim ciepłem. Nie wiem, czy tęsknię, czy chcę, żeby nie wróciła już nigdy. Poprawiam swoją pościel, układam równo wszystkie pluszaki, aby otoczyły dokładnie przestrzeń, w której będę. Od lewej nogi do głowy, od głowy do prawej nogi. Gotowe.

Jak co wieczór, ścielę łóżko w środkowym pokoju, obok kładę kapcie. Zamykam swój pokój, wchodzę pod kołdrę. Dziś piąta część Harry’ego Pottera.

-M., po co ci to było? Masz przecież rodzinę, córkę, masz dla kogo żyć…

-Córkę? Po co mi taka córka? Po co mi było to dziecko? I tak przez nią są same kłopoty.

Gdybym mogła wybrać jedną supermoc… Chciałabym mieć pelerynę niewidkę, jak Harry. Żebym to ja mogła decydować o tym, kiedy jestem niewidzialna.

 

 

Strategia przetrwania DDA

 

Zdolności adaptacyjne dzieci są niezwykłe! Psychologia rozwojowa i neuronauka są w tej kwestii zgodne: dziecko nie „psuje się” pod wpływem trudnych warunków, lecz organizuje swój układ nerwowy tak, aby przetrwać w dostępnej rzeczywistości. Problem polega na tym, że strategia przetrwania DDA, która ratuje życie i więź w dzieciństwie, w dorosłości często staje się źródłem cierpienia oraz niedostosowania do realnych warunków życia.

Hiperuważność dziecka nie jest neurotyzmem, lecz biologiczną odpowiedzią na środowisko o podwyższonej nieprzewidywalności. Badania nad rozwojem układu nerwowego pokazują, że w warunkach chronicznego stresu mózg dziecka uczy się nieustannego skanowania otoczenia w poszukiwaniu sygnałów zagrożenia. To nie „nadwrażliwość”, lecz adaptacyjna czujność, której jedynym celem jest uprzedzić chaos. Przetrwać.

Podobnie reakcja zamrożenia nie ma nic wspólnego z lenistwem czy brakiem motywacji. Z perspektywy neurofizjologii jest to jedna z podstawowych reakcji obronnych organizmu. Dziecko, które nie ma wpływu na sytuację i nie dysponuje stabilnym dorosłym regulatorem emocji, uczy się znikać – emocjonalnie, poznawczo, a czasem somatycznie. Ta specyficzna strategia przetrwania DDA objawia się w dorosłości jako nagłe odcięcie od czucia, gdy tylko poziom stresu w relacji przekroczy pewien pułap. Organizm wybiera bezpieczny paraliż zamiast walki, której i tak nie może wygrać.

Kluczowym czynnikiem ryzyka nie jest sam kryzys rodzica, lecz odwrócenie odpowiedzialności emocjonalnej. Gdy dziecko próbuje regulować stan psychiczny dorosłego – pociesza, uspokaja, przewiduje nastroje, bierze odpowiedzialność za atmosferę w domu – wchodzi w rolę, do której jego układ nerwowy nie jest przygotowany. Zjawisko to, opisywane w literaturze jako parentyfikacja, prowadzi do trwałych zmian w sposobie przeżywania relacji: nadodpowiedzialności, trudności w proszeniu o pomoc, chronicznego napięcia oraz poczucia winy.

Z perspektywy teorii przywiązania (John Bowlby, Mary Ainsworth) szczególnie destrukcyjna jest nieprzewidywalność. Dziecko nie potrzebuje idealnego rodzica, lecz rodzica wystarczająco przewidywalnego, aby móc zbudować spójny model świata. Gdy opiekun jest raz dostępny, raz emocjonalnie nieobecny; raz czuły, raz raniący; raz obecny, raz znikający – dziecko rozwija ambiwalentne strategie przywiązaniowe. Ich wspólnym mianownikiem nie jest brak miłości, lecz brak poczucia bezpieczeństwa, który w dorosłości często objawia się lękiem przed bliskością, nadmierną czujnością w relacjach lub trudnościami w regulowaniu emocji.

Wyniki wieloletnich badań nad negatywnymi doświadczeniami z dzieciństwa (ACEs – Adverse Childhood Experiences, prowadzonych m.in. przez Centers for Disease Control and Prevention oraz Kaiser Permanente) jednoznacznie pokazują, że traumatyczne doświadczenia przed 18. rokiem życia – takie jak przemoc fizyczna lub emocjonalna, zaniedbanie, uzależnienia w rodzinie, choroby psychiczne opiekunów czy ich nieobecność – istotnie zwiększają w dorosłości ryzyko depresji, chorób sercowo-naczyniowych, chorób autoimmunologicznych, nowotworów, samobójstw oraz przedwczesnej śmierci. Organizm od najmłodszych lat funkcjonował w trybie alarmowym. Utrwalona strategia przetrwania DDA zmienia biochemię ciała, zmuszając je do nieustannej produkcji kortyzolu, co po latach wystawia rachunek w postaci chorób autoimmunologicznych czy metabolicznych.

Warto to wyraźnie podkreślić: dziecko niemal nigdy nie obwinia rodzica. Obwinia siebie. Jest to mechanizm podtrzymujący więź – psychicznie bezpieczniej jest uznać siebie za „złe”, „niewystarczające” lub „problematyczne”, niż skonfrontować się z faktem, że osoba, od której zależy życie, bywa nieobliczalna lub niedostępna. Ceną za tę strategię jest stopniowa utrata zaufania do świata jako miejsca przewidywalnego i bezpiecznego.

Z tej perspektywy przepełnione gabinety terapeutyczne nie są oznaką słabości współczesnych dorosłych, lecz efektem opóźnionej adaptacji. Dobra terapia nie polega na „naprawianiu” człowieka, lecz na stopniowym uczeniu układu nerwowego, że zagrożenie minęło – i że to, co kiedyś ratowało życie, dziś może zostać bezpiecznie odłożone.

Dobra terapia uświadamia, że Twoja dotychczasowa strategia przetrwania DDA była genialnym mechanizmem obronnym, który pozwolił Ci dotrwać do dzisiaj, ale którego nie musisz już kurczowo trzymać w bezpieczniejszej rzeczywistości. Możesz puścić.

Dziś tym tekstem nie rzucam aktu oskarżenia, raczej chcę przypomnieć o odpowiedzialności. Dzieci nie wybierają strategii rozwojowych – one je dziedziczą po środowisku. To, w jakim kierunku ukształtuje się ich emocjonalny krajobraz, zależy nie od intencji rodziców, lecz od doświadczenia, które powtarza się codziennie. I to doświadczenie, zapisane w ciele wcześniej niż w słowach, zostaje z nimi na długo.

 

Meva | The Place

 

Nagość, wstyd i psychologia seksualności – tantryczna podróż od dzieciństwa do wolności