Półmetek Przebudzenia – Transformacja świadomości
Większość noworocznych postanowień dotyczyła sylwetki. Do zrzucenia poliestrowego futerka bezzębnych drapieżników miast zostało kilka miesięcy. Nerwowe zerkanie na zegar przyspiesza nieuniknione – w oczach topnieją zaspy wyobrażeń. Który to już raz?…
Intuicyjnie czujemy, że zaniedbany pojazd nie dowiezie nas do celu na czas. Dysonans między dostępnością wiedzy, suplementów i taniością trenerów personalnych a stanem zdrowia populacji wskazuje, że freudowski Tanatos – nieświadomy instynkt śmierci – przystąpił do pracy na długoterminowym kontrakcie.
To prawda, że nie każdy musi brylować smukłym i umięśnionym ciałkiem na plaży, bo wstyd blokuje integrację naturalnej potrzeby ekshibicjonizmu. Natomiast znakomita większość rozumie zależność między wyglądem, pewnością siebie, zarobkami, sprawnością seksualną i napędem życiowym. Jego spadek nazywa się depresją. Nieadekwatny wstyd to program, który po internalizacji przestał spełniać funkcję ochronną. Duszący bluszcz przekonał otyłego żywiciela, że sam zasługuje na ochronę…
Czym jest transformacja świadomości w obliczu Dukkha
Patrząc w lustro, mamy szansę doświadczyć, czym jest buddyjska Dukkha. To pojęcie znacznie głębsze niż zachodnie „cierpienie” – wręcz ontologiczne. Fundamentalna cecha istnienia, która mówi wprost: nic, co opiera się na warunkach zewnętrznych, nie da ci trwałej satysfakcji. Wewnętrzny, „niewidzialny” umysł jest matrycą, na której tka się tkanka somy. Tutaj nawet najtwardszy przeciwnik podejścia integralnego traci swój wątpliwy argument.
Najstarsze szkoły buddyzmu niespecjalnie zajmują się ciałem. Taki leśny mnich coś tam rano znajdzie do jedzenia, popije wodą ze strumienia i szuka tylko kawałka cienia, by wejść w błogość rozluźnienia. Opierają się na tezie, że istnieje tylko Umysł – i manifestują ją dla własnej frajdy. Mówią przy tym od niechcenia, że jeśli staniesz się spójny z Wielkim Umysłem, reszta „naprawi” się sama. Śmieją się z tych, którzy w pocie czoła katują się żeliwem i białkiem, stłoczeni w dusznych, lustrzanych salkach bez klamek. Ascetyczni hedoniści.
Ta ekstremalna droga joginów wymaga ogromnego zaufania, ale nagradza niezwykłą radością szybkich efektów i niewymuszoną dyscypliną. To taki codzienny Kurs Cudów dla uzdolnionych kretynów, którzy odwrócili piramidę Maslowa. A ona stoi!
Droga Środka a transformacja świadomości
Klienci The Place są zacni, inteligentni, wspaniałomyślni i tak wykształceni, że proponujemy im Drogę Środka. Napięta żyłka na bicepsie najszerszego grzbietu podczas pokonywania w czujności skalnego problemu jest przejawem najwyższej Obecności – to czysty Świadek podlany oliwą z wapiennych wzgórz Krety. Gdy oddychasz, żujesz ośmiornicę czy wchodzisz w autentyczny kontakt z drugim człowiekiem podczas treningu interpersonalnego, dziwisz się mocno – mimo wieku – że przez 40 lat Kurs Cudów miałeś w szufladzie ze skarpetami w renifery.
Dla wszystkich uzależnionych od nieskończonych wypraw po złote runo rozwoju osobistego mam złe wieści. Pomyliliście ulgę wynikającą z katharsis z autentycznym wspinem po spirali poziomów świadomości. Leczy tylko Świadek. Jeśli zagości w ciele na dobre – wyleczy, naprawi, odchudzi.
Biologia i transformacja świadomości
Co ma wspólnego ketoza, autofagia i lipoliza z gładką facjatą, sześciopakiem na brzuchu, wysokim, stabilnym testosteronem – ostatnim bastionem spełnionej męskości? I dlaczego przeciętny czterdziestolatek szybciej wjedzie wózkiem inwalidzkim na Giewont, niż zrobi rekompozycję?
Kolejne listy od mnicha ukażą Wam praktyczne wskazówki na temat osiągania i utrzymania magicznego punktu funkcjonalnej, hormonalnej i metabolicznej równowagi. Stan Vedant to Święty Graal transformacji. Nawet jeśli lenistwo i otyłość, przebrane za wszechwiedzącą „intuicję”, mówią Ci, że nie ma nic do osiągania. Mam nadzieję, że braciszkowie z klasztoru nie będą ścigać mnie po świecie za „rozdawanie” przekazu…
Jak wygląda i jaki ma umysł ten, którego ukradkiem podglądasz?!



