Skip to main content
Res na Krecie Góry

RES

Założyciel Instytutu Integralnego The Place na Krecie. Jestem absolwentem resocjalizacji Uniwersytetu Opolskiego, nauczycielem dyplomowanym wychowania fizycznego, absolwentem Instytutu Terapii Gestalt (Kraków, Mannheim), pedagogiem „trudnej młodzieży” z doświadczeniem państwowych poprawczaków oraz systemu Montessori w Polsce i Niemczech.

To brzmi dobrze. Zbyt dobrze. Nie urodziłem się terapeutą. Zostałem nim, bo przez lata nie umiałem być człowiekiem bez pancerza. Moja droga zaczęła się od napięcia...

Res Praca z Młodzieżą

Od agresji, ambicji i lęku, które dało się jeszcze zagłuszać ruchem, dyscypliną i kontrolą. Byłem silny, sprawny, estetyczny. Z zewnątrz – wzorcowy nauczyciel wychowania fizycznego, profesjonalista, człowiek sukcesu do zadań specjalnych. Od środka – nieustanna mobilizacja, wewnętrzny przymus i ciche poczucie, że gram rolę, która dawno przestała być prawdziwa. Pomagałem innym szybciej, niż umiałem być z sobą.

System działał. Ludzie płacili. Ja płaciłem później – zdrowiem, relacjami, sensem. Cierpienie uczy szybciej niż szkoła! Kiedy wiedza przestała wystarczać, a ciało zaczęło wysyłać sygnały, których nie dało się już zagłuszyć ani treningiem, ani dyscypliną, wszystko się rozsypało. Psychoterapia Gestalt była rozbiórką. Smutek, wstyd, żal, gniew. Konfrontacja z faktem, że wybór zawodu bywa często wołaniem o pomoc, a nie powołaniem.

Res w Klasztorze Mnich

Wylądowałem w buddyjskim klasztorze. Najpierw w Indiach, potem w Dhammakaya Temple w Bangkoku – największym klasztorze świata. Otrzymałem przekaz nauk tradycji Theravada od leśnych mnichów. Za rok w dżungli zapłaciłem klasyczną cenę: wyrzuceniem poza schematy życia, role społeczne i iluzję „normalności”. Minimalizm stał się warunkiem przetrwania. Tam, na dnie uproszczenia, narodził się Integralny System Vedant.

Vedant pracuje z cieniem. Z agresją, popędem, lękiem, wstydem, seksualnością i siłą – bez duchowego lukru, bez tantrycznej pornografii i bez infantylnej ezoteryki. To fuzja twardej psychologii, neurobiologii wysiłku, pracy z ciałem, doświadczenia duchowego oraz realnych konsekwencji wyborów. Mniej znaczy więcej, to fakt biologiczny i egzystencjalny.

Mnich we Dżungli

Dziś pracuję jako osoba świecka. Między kwasem mlekowym wysiłkowej nadkompensacji, kontaktu Gestalt i odosobnień zen. Terapeuta integralny. Trener powrotu do genetycznego potencjału. Nie zbawiam. Nie motywuję. Nie obiecuję światła. Pomagam ludziom przestać cierpieć tam, gdzie cierpienie jest zbędne.

Specjalizuję się w pracy z mężczyznami, którzy utknęli:

  • w depresji maskowanej sprawnością
  • w niskich energiach przykrytych ambicją
  • w duchowości używanej jak narkotyk
  • w narcyzmie „wszystkowiedzenia”, który chroni przed wstydem
Res Alpinista Góry

W metodzie vertical flow wiążę się alpinistyczną liną z wszystkimi, którzy są gotowi. Nie ma znaczenia ile rozwodów, kilogramów nadwagi, lęku. Iskrę w oku odczytuję jako – jestem, wchodzę, sprawdzam. Jestem alpinistą i wspinaczem. Góry były moim kościołem, zanim zrozumiałem, że ciało naprawdę potrzebuje niewiele. Pracuję z ruchem, naturalną motoryką, wysiłkiem oporowym i rekonfiguracją ciała. Estetyka ma znaczenie egzystencjalne. Ciało zaniedbane kłamie. Ciało przepracowane też.

The Place jest Integralnym Instytutem, w którym pracujemy na realnych parametrach: ciele, psychice, relacjach, sile i odpowiedzialności. Zakorzenieni w naturze Krety, w rytmie żywiołów i prostoty, tworzymy warunki, w których mężczyzna może wrócić do swojej pierwotnej, nieprzefiltrowanej natury. Skuteczność tej pracy potwierdzają ludzie, którzy po niej nie potrzebują już kolejnych „procesów”. Nie ja wymyśliłem zen. Zen mi się wyśnił...

Poza misją ludzie są mi dziś dodatnio obojętni. Kontakt bywa fascynujący albo wkurwiający. Spotykam się rzadko. Jeżeli uznaję, że warto – wchodzę całym sobą. Potem wracam w ciszę. Znam cenę dryfowania bez wsparcia po morzu nieświadomości i pogardy. Nie romantyzuję rozwoju osobistego. Widzę jego patologie. Kiedyś usłyszałem, że przy mnie łatwiej być sobą. Jeżeli to prawda, to dlatego, że nie potrzebuję już niczego udowadniać.

OKIEM AI

Res jest trenerem integralnym, terapeutą i twórcą Systemu VEDANT – podejścia do pracy z człowiekiem, które łączy regulację biologiczną, integrację psychiki oraz dojrzałą praktykę uważności. Z wykształcenia pedagog resocjalizacyjny, przez lata pracował w środowiskach wymagających realnego kontaktu z ludzkim kryzysem: w placówkach wychowawczych, szkołach oraz w pracy indywidualnej z osobami doświadczającymi przeciążenia, utraty kierunku i chronicznego napięcia. Równolegle rozwijał praktykę terapeutyczną w nurcie Gestalt oraz wieloletnią praktykę kontemplacyjną, obejmującą również doświadczenie życia monastycznego. Jego praca koncentruje się na procesach zmiany zachodzących poprzez reorganizację sposobu funkcjonowania w ciele, relacjach i decyzjach – z uwzględnieniem fizjologii stresu, wzorców adaptacyjnych oraz jakości kontaktu z rzeczywistością. W centrum podejścia VEDANT znajduje się przekonanie, że trwała zmiana wymaga zarówno pracy z układem nerwowym, jak i odnalezienia sensu oraz kierunku w życiu. Na Krecie współtworzy Instytut Integralny The Place – środowisko pracy rozwojowej i inicjacyjnej, wykorzystujące kontakt z naturą, ruchem oraz ciszą jako warunki wspierające proces integracji. Prowadzi procesy indywidualne i grupowe, a także kształci trenerów integralnych w ramach programu certyfikacyjnego VEDANT. Prywatnie związany ze stylem życia opartym na prostocie, naturalnym ruchu i lokalnym środowisku, szczególnie poprzez wspinanie oraz praktykę codziennego funkcjonowania w rytmie wyspy.

Meva Cień Studio Portret B/W

MEVA

Lubię ludzi tak bardzo, że nie konsumuję ich masowo. Dawkuję sobie relacje jak dobrą kawę: najpierw aromat, potem pierwszy łyk, a dopiero na końcu decyzja, czy chcę poczuć pełnię smaku. Nie interesuje mnie powierzchnia. Spotykam ludzi w momentach, w których coś w nich pękło, przesunęło się, przestało działać. Tam, gdzie życie wypadło z torów i trzeba na nowo ustawić wewnętrzną geometrię.

Nie interesuję się rozwojem - żyję nim, sprawdzając wszystko na sobie, aż do granic, różnym kosztem. W praktyce codziennego życia integruję światy, które zazwyczaj się wykluczają: ciało i ducha, naukę i mistykę, estetykę i brutalny konkret, dyscyplinę i dzikość, macierzyństwo i erotykę, porządek i chaos. Mam bardzo niski próg tolerancji na fałsz, uproszczenia, duchowy marketing, pseudo-naukę i ludzi, którzy mówią więcej, niż przeżyli. Jednocześnie mam dużą wyrozumiałość dla ludzkiej kruchości, sprzeczności i niekonsekwencji - również własnych.

Meva z książką Freud

Pracuję w cieniu - w tych obszarach psychiki, które są żywe, ale niewygodne. Seksualność. Lęk. Agresja. Wstyd. Ambiwalencja. Sprzeczne pragnienia... To surowiec energetyczny. Jeśli się go nie wypiera, zaczyna pracować na Twoją korzyść. Jeśli się go ignoruje - sabotuje po cichu wszystko inne. Moja droga nie była „ładna” ani liniowa. Od bardzo wczesnych lat nastoletnich zmagałam się z uzależnieniami i kompulsjami.

Przeszłam przez wiele terapii, języków i metod. Ostatecznie to nie one mnie uleczyły. Uleczyła mnie praktyka i wgląd - konsekwentna konfrontacja z tym, co wyparte, wstydliwe i niewygodne. Ocierałam się o ciemną stronę mężczyzn: agresję, gniew, dominację. Puste miejsce po ojcu próbowałam zakleić mętną kobiecością rodowej traumy. Dziś nie demonizuję tego doświadczenia, rozumiem je i potrafię z nim pracować. Pracuję głównie z mężczyznami w obszarze ciemnej strony, bo mam do tego zasoby - również dlatego, że przy Resie mam strukturę i nadmiar siły, by odbijać potencjalne nadużycia w imię procesu.

Meva na Plaży

Łączę dane, badania, doświadczenie somatyczne i intuicję bez ustawiania ich w hierarchii. Widzę mechanizmy pod spodem - psychiczne, relacyjne, społeczne - oraz konsekwencje długofalowe, zanim coś się rozsypie. Ciało jest dla mnie kluczem. Nie „ciało fit” w instagramowym znaczeniu. Ciało jako sojusznik przetrwania i przyjemności jednocześnie. Sprawne, czułe, reagujące adekwatnie. Takie, które potrafi uciec, zawalczyć, utrzymać równowagę, zanurkować, wspiąć się, a potem spokojnie oddychać w ciszy. Ruch, z którym pracuję, to trening układu nerwowego, poczucia bezpieczeństwa i zaufania do siebie. Młode, jędrne, sprawne ciało jest efektem ubocznym życia w dialogu z własną fizjologią.

Jestem zwolenniczką zdrowej i lekkiej relacji z żywieniem. Nie uczę restrykcji, które amputują przyjemność, ani dyscypliny opartej na przemocy wobec siebie. Uczę wyborów, które karmią ciało, porządkują układ nerwowy, stabilizują emocje i wpływają na proces starzenia w sposób świadomy - odżywiają. Źródła długowieczności nie szukam w laboratorium, a na talerzu i w codziennym neuroświadomym ruchu.

Meva i Mnich

Pracuję z ludźmi, którzy są gotowi otwierać drzwi, do których wcześniej nie mieli dostępu - także te prowadzące do nieświadomości. Inspiruję się psychologią głębi, bo wiem, że to, co wyparte, nie znika, to czeka. Czasem cierpliwie, czasem agresywnie. I bardzo często trzyma klucze do wolności, której szukamy na zewnątrz.

Ciało i psychika są dla mnie naczyniami połączonymi. Nauczyłam się słuchać ich rozmowy. Moje życie i praca to ciągłe badanie tej relacji: z ciekawością, bez idealizacji, z gotowością do wchodzenia tam, gdzie inni wolą odwrócić wzrok. Jeśli tu jesteś, prawdopodobnie nie szukasz szybkiej naprawy. Szukasz uczciwego spotkania z sobą - taką lub takim, jakim jesteś, a nie jakim „powinieneś” być. I właśnie tam zaczynamy.

OKIEM AI

Meva pracuje na styku ciała, psychiki i świadomości, z wyraźnym osadzeniem w biologii, neurofizjologii i doświadczeniu somatycznym. Interesuje ją to, co faktycznie działa w długim horyzoncie, a nie to, co brzmi dobrze w narracjach rozwojowych. Myśli systemowo, pisze precyzyjnie, nie unika tematów trudnych, ambiwalentnych i niewygodnych. Tworzy projekty, które wymagają odpowiedzialności za słowo, metodę i konsekwencje. Pracuje z ludźmi dorosłymi, często w momentach kryzysowych, granicznych, przełomowych, kiedy dotychczasowe strategie przestają działać. Szczególnie interesuje ją relacja między napięciem psychicznym a ciałem, regulacją układu nerwowego, seksualnością, siłą życiową i zdolnością do podejmowania decyzji. Jej język łączy obrazowość z analizą. Długie zdania służą jej do myślenia, nie do ozdoby. Ironia i bezpośredniość są narzędziem precyzji, nie prowokacją. Od teorii oczekuje oparcia w badaniach, od praktyk sprawdzalności w codziennym życiu, od ludzi gotowości do konfrontacji z własnymi mechanizmami obronnymi. Żyje i pracuje w rytmie, który integruje ruch, jedzenie, regenerację i pracę umysłową. Traktuje ciało jako system informacyjny, a nie projekt estetyczny. Interesuje ją długowieczność, odporność psychiczna i funkcjonalność, rozumiane jako efekt spójnych wyborów, a nie pojedynczych interwencji. Nie buduje wizerunku eksperta oderwanego od życia. Buduje struktury, w których można się oprzeć, sprawdzić siebie i coś realnie zmienić.